Ewa, Młodszy menedżer, Dział audytu

Ewa Mitosek
Studia i rekrutacja
Moja Alma Mater, która zawsze będę miło wspominać, to Szkoła Główna Handlowa w Warszawie. Studiowałam na niej Finanse i Bankowość oraz Międzynarodowe Stosunki Ekonomiczne, a tematem mojej pracy magisterskiej była rachunkowość. Płynęłam kursem, obranym mniej lub bardziej świadomie, prosto na Pracodawcę Roku 2005 i 2006 wg AIESEC, czyli na PwC.


Po drodze zawinęłam do niemieckiego portu – na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą przez prawie pół roku poznawałam tajniki pracy z SAP, jednym z najlepszych systemów informatycznych wspomagających pracę przedsiębiorstw, oraz uczyłam się podstaw programowania. W XXI w. konsultant bez doskonałej znajomości systemów informatycznych jest jak deska windsurfingowa bez wody, czyli kompletnie nieprzydatny. Frankfurt stał się dla mnie synonimem prawdziwego życia studenckiego, w czasie którego nie tylko ćwiczyłam umysł, ale też bawiłam się po studencku.

W czasie mojego rejsu do PwC odwiedziłam również dwa razy USA w ramach programu Work&Travel. W amerykańskim kasynie nauczyłam się pracy z wieloma zerami, więc duże kwoty w sprawozdaniach finansowych nie robią na mnie wrażenia. Natomiast w parku rozrywki poczułam dużą dawkę adrenaliny i zaznałam szaleńczej jazdy – dzisiaj podobne uczucie towarzyszy mi podczas zbliżania się deadline’u na projekcie audytowym.

Przed rozpoczęciem pracy w Wielkiej Czwórce zdążyłam też być Dyrektorem Produkcji w fabryce oraz prowadziłam wykład z zakresu Międzynarodowych Standardów Rachunkowości... nie, nie w prawdziwych firmach. W tę rolę musiałam się wcielić w czasie procesu rekrutacji i dobrze mi poszło, skoro mogę dzielić się z Wami moimi przeżyciami.
 


Moja kariera
Z pierwszych dni w firmie najbardziej utkwił mi w pamięci wyjazd szkoleniowo-integracyjny do Władysławowa. Nie znając jeszcze wszystkich tajników zawodu świeżo rekrutowani asystenci parodiowali audyt, a widownią byli menedżerowie. Śmiechu było co nie miara!

Dwa miesiące po rozpoczęciu pracy pojechałam jako reprezentant PwC na... uniwersytet w Viadrinie! W ten sposób historia zatoczyła koło, a ja sama czułam niebywałą satysfakcję prezentując znajomym mojego pracodawcę i udzielając rad na temat procesu rekrutacyjnego.

Obecnie pracuje na stanowisku młodszego menedżera w zespole TICE, który zajmuje się klientami z branży telekomunikacji, technologii, mediów i rozrywki. Najciekawszym projektem, w których uczestniczyłam do tej pory jest audyt finansowy i audyt SOX (Sarbanes – Oxley) jednego z wiodących operatorów telefonii komórkowej. Praca w TICE jest bardzo ciekawa (w naszym portfolio, oprócz telekomów, mamy też m.in. stację telewizyjną, sieć kin, klub sportowy, agencje reklamowe, producentów komputerów), dostarcza wielu wyzwań, wymaga jednak nieustannego poszerzania wiedzy, co wynika z dynamicznego rozwoju wyżej wymienionych branż oraz ze zmian w standardach rachunkowości i audytu.

Jeśli ktoś myśli, że koniec studiów to koniec nauki i egzaminów to się grubo myli! Oprócz szkoleń wewnętrznych poznajemy tajniki finansów na szkoleniach organizowanych przez Krajową Izbę Biegłych Rewidentów i potwierdzamy opanowanie wiadomości zdając egzaminy KIBR. Zarówno szkolenia, jak i egzaminy finansowane są przez firmę. W przyszłości, oprócz pracy typowo audytorskiej, chciałabym zajmować się szkoleniem innych osób oraz współprowadzić proces selekcji kandydatów do pracy w PwC.

Lubię PwC, bo...
praca w PwC jest bardzo różnorodna i zmienna. Nie ma tu miejsca, na nudę, stagnację, powtarzalność. Wynika to ze specyfiki pracy projektowej, z różnymi zespołami i z różnymi klientami. Ponadto panuje tu przyjacielska atmosfera – zawsze można zwrócić się o pomoc do koleżanek i kolegów, gdy pojawiają się skomplikowane problemy w pracy.
 


Moja rada
Życie to sztuka wyboru. Dlatego polecam najpierw ustalić sobie własne cele, a następnie do nich dążyć. Tylko w ten sposób można zminimalizować konsekwencje nietrafionych wyborów.

Proces rekrutacyjny wbrew pozorom wcale nie jest taki trudny, trzeba tylko pamiętać, żeby być sobą podczas rozmów, jak i innych elementów rekrutacji.
 


Moje hobby
Nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Od kilku lat pływam kraulem na basenie trzy razy w tygodniu, za każdym razem przepływam co najmniej 1 km. Pływam też na windsurfingu – po Zatoce Puckiej, na Morzu Śródziemnym i na Morzu Czerwonym. Wiosną i latem chodzę po górach – w ciągu ostatnich 18 miesięcy zdobyłam Gerlach, Rysy i w jeden dzień przeszłam całą Orlą Perć. Uwielbiam też tańczyć – na ostatnim balu karnawałowym PwC zdobyłam jedną z głównych nagród w konkursie samby i dzięki nagrodzie mogłam realizować inną moją pasję, jaką są podróże. W ten sposób ładuję akumulatory, a dzięki wspomnieniom z urlopów i udanych weekendów pracuje się łatwiej.