Pracodawca równych szans: Agnieszka Ostaszewska
Agnieszka Ostaszewska jest związana z PwC od 1995 roku – obecnie jako Partner w dziale audytu i usług doradczych. Agnieszka jest absolwentką Akademii Ekonomicznej w Poznaniu i biegłym rewidentem z uprawnieniami ACCA, CPA, KIBR. Agnieszka jest mamą Adama i Jasia. Uwielbia podróże z rodziną, szczególnie w rejony azjatyckie, czytanie książek i jazdę na nartach podczas wakacji zimowych. Agnieszka mówi biegle po angielsku i rosyjsku a w dalszych planach ma podjęcie nauki włoskiego.
Czy z Twoich doświadczeń wynika, że płeć może mieć wpływ na rozwój kariery?
W PwC i, myślę, w innych międzynarodowych firmach o podobnym rozmiarze, skali działania, a przede wszystkim wysokich standardach etycznych, płeć nie jest kryterium, które ma podstawowe znaczenie w rozwoju kariery. Tutaj bardziej liczą się kwestie merytoryczne i osobowościowe – jakość wykonywanej pracy i zaangażowanie. W firmach doradczych takich jak nasza, gdzie ludzie są podstawową wartością – to ich wiedzę oferujemy klientom, kwestie równego i sprawiedliwego traktowania są na szczycie priorytetów firmy, również globalnie.
Natomiast płeć ma na pewno wpływ na nasze życiowe wybory i to jak wykorzystujemy szanse dawane przez pracodawcę czy rynek pracy, a także jak radzimy sobie z przeszkodami i wyzwaniami. Dla kobiety oczywistym ograniczeniem albo czasowym zatrzymaniem rozwoju kariery są np. przerwy związane z urlopami macierzyńskimi i wychowawczymi. Ważne jest wtedy wsparcie firmy i współpracowników. PwC poza podejściem prorodzinnym prowadzi politykę pracy w zespołach tak, żeby pracownicy nie byli pozostawieni sami sobie, ale też mogli zastąpić osobę, która czasowo znika z firmy. To jest bardzo duże udogodnienie.
Jeśli firma daje równe szanse i płeć nie ma znaczenia na poziomie merytorycznym, dlaczego na stanowiskach kierowniczych jest zdecydowanie mniej kobiet?
Z jednej strony mamy do czynienia ze wspomnianą już kwestią godzenia życia prywatnego z zawodowym i wynikającą z tego mniejszą niż u mężczyzn dyspozycyjnością, z drugiej strony kobiety są trochę innymi szefami. Z jednej strony są bardziej zdyscyplinowane, zorganizowane, sumienne, zorientowane na osiągnięcie celu, ale równocześnie bywa, że są mniej zdeterminowane w zdobywaniu kolejnych tytułów i awansów za wszelką cenę i czasami brakuje im typowych cech przywódczych – asertywności i zdecydowania. Dodatkowo, w biznesie jednak nadal funkcjonują stereotypy społeczne, w których to mężczyzna jest głównym autorytetem. Kiedy osiąga on wysoką pozycję w firmie, jest to przyjmowane jako naturalny proces, natomiast jeśli kobieta jest na wiodącym stanowisku, musi cały czas udowadniać, że jest dobra w tym co robi. To postrzeganie nadal pokutuje w firmach, gdzie jest mało kobiet szefów, ale na szczęście powoli się zmienia. Muszę przyznać, że widać to również w naszej firmie gdzie jeszcze na szczeblu menedżerskim jest równowaga płci, natomiast na pozycjach partnerskich procent kobiet istotnie maleje (co jest jednak nadal dobrym rezultatem w skali światowej).
Co pracodawca może zrobić, żeby zmienić sytuację dysproporcji na kierowniczych stanowiskach?
Na pewno ważne jest uwrażliwianie pracowników na to zagadnienie, pokazanie, że kwestia równych szans jest ważna na poziomie zarządu. Muszą iść za tym czyny – firma powinna postępować zgodnie z zasadami, które głosi, tzn. ułatwiać zarówno kobietom, jak i mężczyznom łączenie obowiązków rodzinnych i służbowych, traktować ich na równi w kwestiach rozwoju kariery stosując takie same kryteria oceny, oferować coaching w dążeniu do stanowisk kierowniczych, itd. Jeśli chodzi o kobiety dobrze jest też pokazywać dobre wzorce z zewnątrz i umożliwiać wymianę doświadczeń poprzez spotkania z innymi liderkami biznesu i w gronie innych kobiet menedżerek.
Jaki jest Twój sposób na godzenie obowiązków rodzinnych z zawodowymi?
Kwestia godzenia różnych obowiązków – bycia mamą, żoną, kierownikiem zespołu i realizowania swoich zainteresowań, wymaga dużej samodyscypliny i dobrego zarządzania czasem. W pracy staram się maksymalnie koncentrować na tym co robię, natomiast poza biurem jestem już tylko dla rodziny, poświęcam jej cały mój czas odkładając na bok sprawy służbowe.
Mam również to szczęście, że otrzymuję wsparcie ze strony rodziny i dzielę obowiązki na partnerskich zasadach. Ważne jest, żeby z takiego wsparcia korzystać i dzielić się odpowiedzialnością. Czasami obserwuję inne kobiety, które pomimo bardzo dużej aktywności zawodowej biorą na siebie zbyt dużo obowiązków rodzinnych, co w rezultacie nie przynosi dobrych efektów w żadnej z tych sfer. Dajmy sobie pomóc, nauczmy się dopominać o wsparcie zarówno ze strony pracodawcy jak i w domu. Asertywność, a raczej rozsądek i właściwa ocena swoich możliwości pomaga zachować zdrowe proporcje i równowagę zarówno dla rodziny i dla siebie.