Komitety Audytu w Polsce w 2011 roku

Struktura właścicielska w spółkach wpływa na funkcjonowanie ich systemów nadzorczych. Brak konkretnego właściciela w spółkach o rozproszonym akcjonariacie stosunkowo często negatywnie przekładał się na jakość nadzoru, a tym samym powodował zaburzenia w funkcjonowaniu takich spółek. Rosnąca współzależność poszczególnych przedsiębiorstw zarówno w ujęciu sektorowym (rosnąca specjalizacja), jak i geograficznym (globalizacja), powoduje, iż „żadna spółka nie jest samoistną wyspą”. Niewłaściwe zachowania poszczególnych przedsiębiorstw nie są zatem sprawą wyłącznie tych spółek i ich właścicieli, ale oddziałują szerzej – na innych uczestników rynku i na całą gospodarkę.

W związku z powyższym regulatorzy – tak na poziomie krajowym, jak i ponadnarodowym – podjęli działania mające na celu minimalizację przedstawionych zagrożeń. Skoro właściciele nie byli w stanie sami odpowiednio kontrolować swych spółek, część kompetencji w dziedzinie nadzoru właścicielskiego została im odebrana – nadzór ten w coraz większym stopniu jest niejako przesuwany w kierunku mniej lub bardziej wiążących dobrych praktyk lub wręcz powszechnie obowiązujących regulacji.

Rezultatem takich działań na poziomie Unii Europejskiej będzie opracowanie dwóch rozporządzeń (a więc aktów prawnych bezpośrednio obowiązujących w poszczególnych krajach członkowskich, bez konieczności ich implementacji do krajowego porządku prawnego) dotyczących biegłych rewidentów oraz ładu korporacyjnego. W obu przypadkach duży nacisk kładziony jest na kwestie audytu – zarówno poprzez rozszerzenie roli audytora zewnętrznego, jak i lepsze monitorowanie ryzyka w spółce przez komitety audytu.

Niestety, w Polsce tryb wprowadzania regulacji odnośnie do komitetów audytu pozostawiał bardzo wiele do życzenia. Zostały one przygotowane w pośpiechu, w trakcie „sezonu” walnych zgromadzeń, bez konsultacji ze środowiskiem, bez uwzględnienia panujących zwyczajów rynkowych, bez odniesienia do Kodeksu Spółek Handlowych. Dodatkowo regulacje krajowe były bardziej restrykcyjne niż wymogi UE (a według niektórych opinii sprzeczne z nimi). Podstawowym problemem była definicja niezależności (określona tak, że nie można było posiadać nawet jednej akcji spółki) oraz kwalifikacji (bez określenia jakichkolwiek kryteriów i w oderwaniu od unijnego wymogu „kompetencji”) członków komitetu audytu.

Niewątpliwie wpłynęło to negatywnie na skłonność do implementacji nowych rozwiązań, w związku z czym podjęte zostały działania legislacyjne mające na celu wyeliminowanie niespójności z wymaganiami UE. Miejmy nadzieję, że stosowne zmiany regulacyjne uczynią komitety audytu bardziej popularnymi i zarówno ich liczba, jak i jakość pracy, będą dynamicznie wzrastać. Należy mieć bowiem pełną świadomość, iż zakres i tempo przesuwania kompetencji od właścicieli w kierunku regulatorów uzależnione będą od zmian zachodzących w spółkach. Kluczowa będzie ewolucja komitetów audytu – od ciała postrzeganego jako wymuszone i niepotrzebne, w kierunku organu spółki, który jest niezbędnym ogniwem oceny ryzyka w przedsiębiorstwie, zarówno w oparciu o systemy wewnętrzne, jak i w ramach współpracy z biegłym rewidentem. Jeśli zawiedziemy nadzieje, jakie pokładają w nas regulatorzy, to kolejne posunięcia regulacyjne mogą być coraz dotkliwsze dla emitentów.